UROCZYSTOŚĆ JUBILEUSZU 800-LECIA ŚMIERCI ŚW. FRANCISZKA Z ASYŻU W REGIONIE BIELSKO-ŻYWIECKIM – PRZEMÓWIENIE PRZEŁOŻONEJ REGIONALNEJ S. ANNY GÓRY OFS

GÓRKI WIELKIE 9 MAJ 2026 R.

Moi drodzy Bracia i Siostry, w tym roku, przeżywamy kolejny, a zarazem ostatni z pięknych jubileuszy upamiętniających poszczególne etapy z życia św. Franciszka z Asyżu. Tym razem jest to 800-lecie śmierci naszego serafickiego ojca.

Trzeciego października 1226 roku przy kapliczce Porcjunkuli św. Franciszek padł w objęcia swojej siostry Śmierci cielesnej. Nie traktował śmierci jako czegoś ostatecznego, jako końca. Śmierć była dla niego naturalnym etapem cyklu życia, to naturalne zakończenie ziemskiej wędrówki dla ciała. To ten moment w życiu każdego z nas, którego, jak napisał w Pieśni Słonecznej – żaden z żyjących ujść nie może. Jednak nie jest to powód do lęku. Śmierć nie jest naszym wrogiem czy karą, wręcz przeciwnie – jest wybawieniem. To tylko chwila przejścia z życia doczesnego do życia w Bogu. To powrót do domu Ojca.

Franciszek nie tyle nie bał się śmierci, co był na nią przygotowany i dał nam szczególne wytyczne abyśmy i my też mogli się przygotować na to spotkanie z Panem. Wielbiąc Boga przez siostrę Śmierć zaraz dodaje: „biada umierającym w grzechu ciężkim; błogosławieni, których zastaniesz, pełniących Twą najświętszą wolę, śmierć druga nie uczyni im żadnej szkody”.

Co to dla nas znaczy. My chrześcijanie – ludzie Ewangelii powinniśmy żyć Nią na co dzień. Czym zatem jest Ewangelia? Jest naszym jedynym drogowskazem w naszej wędrówce do Ojca. Kiedy w Wieczerniku Jezus oznajmia apostołom, że udaje się do Ojca oni też chcą pójść z Nim, jednak nie wiedzą dokąd zmierza, nie znają drogi. Jezus odpowiada wówczas Tomaszowi, rozwiewając jego wątpliwości: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie”. Święty Franciszek doskonale znał tę prawdę. Choć wiemy, że nie od razu ją odkrył. Znamy doskonale drogę nawrócenia – spotkanie z trędowatym, głos z krzyża w San Damiano, porzucenie dóbr doczesnych i w końcu ewangeliczny styl życia, czyli oparcie swojego życia na Ewangelii. Kiedy już Franciszek odnalazł Boga – oddał Mu się całkowicie. Każde słowo Ewangelii przenikało przez niego niczym promienie rentgenowskie zostawiając ślad w postaci obrazu. Obrazu pięknego życia na wzór Chrystusa. Jego zjednoczenie z Jezusem było tak głębokie, że otrzymał dar stygmatów.

Nasz Seraficki Ojciec wielbił Boga i wszelkie stworzenia, które od Niego pochodziły. Wchodził z nimi w braterskie relacje, co utwierdził w Pieśni Słonecznej. I tu wracamy do siostry Śmierci. Śmierci cielesnej, która jest początkiem nowego życia, życia w Bogu. Święty Paweł w Liście do Galatów pisze: „(…) razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie”. Odnosi się tutaj bowiem do swojej wiary, w kontekście śmierci – czyli zrezygnowania z dawnego „Ja” na rzecz nowego – jako odrodzenia się do duchowego życia w Bogu. Jednak wyznanie to może mieć głębszy sens. Nasza wiara w Syna Bożego – w Jezusa Chrystusa prowadzi nas do życia wiecznego. Jezus mówi nam: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki”.

Temat śmierci z ludzkiego punktu widzenia jest końcem, zamknięciem pewnego etapu, nieodwracalnym skutkiem przemijania, mogiłą, którą spowija ból, żal, smutek, rozpacz. Często tak trudno nam się pogodzić z odejściem, zbyt wiele mamy do stracenia, do załatwienia, zbyt bardzo jesteśmy przywiązani do ziemskiego życia. Do dóbr materialnych, do majątku, mieszkania, samochodu, pracy, rodziny, znajomych, czy wystawnego życia. Psalm 49 – Marności bogactw dość dosadnie obrazuje nam rzeczywistość jaką doświadczymy przy śmierci. Czytamy: „Nikt przecież nie może samego siebie wykupić ani nie uiści Bogu ceny za siebie należnej. Nazbyt jest kosztowne wyzwolenie duszy i nigdy mu na to nie starczy, aby żyć wiecznie i nie ulec zagładzie. Albowiem ujrzy, że umierają mędrcy, jednakowo ginie głupi i prostak, zostawiając obcym swoje bogactwa”. Święty Franciszek był doskonałym przykładem życia bez przywiązania do rzeczy materialnych. Wyzbył się wszystkiego co prowadzi do samouwielbienia, samozachwytu, próżnego egoizmu, do marności. Wybrał wolność. Wolność serca, wolność umysłu, wolność sumienia. Kluczem do tej wolności była pokuta. Jednak nie tylko jako forma umartwienia ciała, ale jako proces nawrócenia. Życiem z Bogiem i dla Boga.

Obchodząc ten piękny jubileusz 800-lecia śmierci świętego Franciszka pamiętajmy, że śmierć nie jest końcem, lecz przejściem do nowego początku. Że po zakończeniu ziemskiej wędrówki czeka na nas wieczne zjednoczenie z Bogiem. Święty Franciszek był spełnionym i szczęśliwym człowiekiem. Głosił światu pokói i dobro. Prośmy zatem by święty Franciszek nauczył nas żyć tak, abyśmy w chwili śmierci nie byli przywiązani do dóbr ziemskich lecz z czystym sercem powitali Siostrę Śmierć.

Amen.

Z franciszkańskim pozdrowieniem

S. Anna Góra OFS

Przełożona Regionalna