UROCZYSTOŚĆ JUBILEUSZU 800-LECIA ŚMIERCI ŚW. FRANCISZKA Z ASYŻU W REGIONIE BIELSKO-ŻYWIECKIM – KONFERENCJA ASYSTENTA REGIONALNEGO FZŚ BR. INNOCENTEGO KIEŁBASIEWICZA OFM

GÓRKI WIELKIE 9 MAJ 2026 R.

To jest ona, rzeczona kapsuła, już zaśrubowana, zamknięta, przygotowana do instalacji w murze naszego kościoła, a to jest duplikat tego, co podpisywaliśmy, oczywiście bez podpisów. Parę kleksów mi się na nim przydarzyło więc musiałem to jeszcze raz przepisać. Jest to dokładnie ten sam tekst, który został zamknięty w kapsule czasu, którą za chwilę umieścimy w specjalnie przygotowanej wnęce naszego kościoła. Chciałbym w tej konferencji krótkiej powiedzieć przede wszystkim, po co się spotykamy i co w tym podpisywanym tekście umieściliśmy.

Tak, podpisaliśmy się, ale też myślę, że każdy i każda z nas złożyliśmy tam również i nasze serca.

Na początku dokumentu zamieszczony jest taki zwyczajowy wstęp, który określa ten moment historii, którą tworzymy:

My, Bracia i Siostry Rodziny Franciszkańskiej, w dniu 9 maja 2026 r. w Górkach Wielkich, za pontyfikatu papieża Leona XIV, gdy biskupem naszej Diecezji Bielsko-żywieckiej jest bp. Roman Pindel, zgromadzeni pod przewodnictwem Ministra Prowincjalnego, br. Witosława Jerzego Sztyka ofm, miejscowego Gwardiana i Proboszcza, br. Ignacego Dawida Winiarskiego ofm i Przełożonej Regionalnej FZŚ Regionu Bielsko-żywieckiego s. Anny Góry ofs, uroczyście składamy ten dokument w murach naszej świątyni, aby stał się on żywym świadectwem wiary, nadziei i miłości oraz naszego franciszkańskiego charyzmatu, dla tych, którzy po nas odczytywać będą znaki czasu i strzec serafickiego płomienia. Czynimy to w momencie szczególnym: celebrując Franciszkański Rok Jubileuszowy 2026, rok 800-lecia Transitus św. Franciszka z Asyżu, naszego Serafickiego Ojca, który 3 października 1226 roku przeszedł z życia ziemskiego do radości Ojczyzny Niebieskiej.

Po tym okolicznościowym wprowadzeniu następuje odwołanie się do aktu pamięci: Chcemy pamiętać. Chcemy pamiętać nie tylko dlatego żeby to przenieść do innych pokoleń, ale chcemy pamiętać po to, żeby żyć! To jest nasze życie. Nasza pamięć, to co niesiemy ze sobą, całe nasze dziedzictwo, to kształtuje nasze teraz. Jeśli nie będziemy pamiętać o tym, co było w naszej przeszłości, to tak naprawdę będziemy egoistami, ale też myślę, że można tu nawet tak powiedzieć, nie będziemy żyli.

W podpisywanym przez nas dokumencie jest odwołanie się do świętego Jana Pawła II, Patrona naszego Regionu Tercjarskiego, do tego, co on nam mówił, m.in. o tym, że to właśnie pamięć nas kształtuje, że jest tą siłą, która tworzy tożsamość istnień ludzkich, zarówno na płaszczyźnie osobowej, jak i zbiorowej. To, że pamiętamy, to znaczy, że wiemy, kim jesteśmy, wiemy, skąd wyszliśmy, co jest naszym dziedzictwem, co jest naszym bogactwem, co jest tą łaską, którą Pan Bóg nas obdarzył, najrozmaitszymi postaciami tej łaski.

Będą to m.in. wszystkie te osoby, które współpracując z Panem Bogiem nas utworzyły. Utworzyły biologicznie, bo przecież mamy swoich konkretnych rodziców, którym chcemy być wdzięczni za ten dar życia, ale również w jakiś sposób utworzyły nas duchowo. Święty Franciszek mówił o tych, którzy dają ducha i życie. Więc chcemy też pamiętać o naszych nauczycielach, o naszych wychowawcach, o naszych towarzyszach duchowych wędrówek i poszukiwań. Nie sposób jest tu wymienić ich wszystkich, bo każdy z nas ma jakiegoś swojego nauczyciela, jakąś swoją nauczycielkę, jakiegoś dawcę życia i ducha, który nas uczyli modlitwy i pobożności. Przyjaźni z Bogiem i ludźmi.

Następnie chcemy pamiętać o tym, co przeżywaliśmy w tych minionych latach i o tym, jak te franciszkańskie jubileusze chciały nas ukształtować prawdziwie w duchu i życiu franciszkańskim.

Przypominamy sobie ten najpierw jubileusz Reguły z 1223 roku. Przypominamy sobie w gruncie rzeczy to, że Ewangelia jest naszą drogą.

Dalej przypominamy sobie ten jubileusz Greccio – to również rok 1223 – kiedy Franciszek sam chciał przeżyć, ale też światu pokazać człowieczeństwo Chrystusa, a przede wszystkim jego ubóstwo, gdyż taki właśnie był święty zamysł naszego Ojca: pokazać ubóstwo Zbawiciela i Jego Najświętszej Matki. To nie jest jakaś ckliwość, to nie jest jakiś sentymentalizm, ale to jest realizm zbawienia, które rozpoczyna się tu, w tym życiu ziemskim Jezusa Chrystusa. On przeszedł tę ziemską drogę, tak jak każdy i każda z nas, ale urodził się właśnie w takim wielkim, wręcz skrajnym ubóstwie, ale to ubóstwo dla siebie wybrał.

Następny jubileusz, który przeżywaliśmy to rok 1224 i Stygmaty św. Franciszka. To przyjęcie miłości, miłości ukrzyżowanej i wskazanie, że miłość tak naprawdę realizuje się w ofiarowaniu. To, o czym przypomniał nam dzisiaj nasz Minister Prowincjalny: za kogo, za co oddałbym oddałabym życie? W jakiej intencji potrafimy poświęcać nasze życie? To jest właśnie prawdziwa miłość. Jeśli sobie na to pytanie odpowiemy, to tak naprawdę odpowiemy sobie na to pytanie-zadanie: czy kochamy?

Kolejny jubileusz Pieśni Słonecznej – rok 1225 – to jest – zawsze lubię to powtarzać – to jest taka synteza tego wszystkiego, co Franciszek przeżył. Takie zebranie tego wszystkiego na nowo w hymnie wdzięczności Panu Bogu. To jest hymn wdzięczności za wszystko, co Franciszek doświadczył. Jeżeli my nie potrafimy śpiewać z Franciszkiem tego hymnu, to tak naprawdę daleko nam jeszcze jest do jego ducha.

Umieć nie tylko myśleć o tym, co nas czeka w przyszłości, ale już przeżywać to tu i teraz właśnie z taką wielką wdzięcznością za to wszystko, czym Pan Bóg nas ubogacił. Wszystkim, wszystkim bez wyjątku. Nawet tymi rzeczywistościami, co do których pierwsze skojarzenie może nie jest przepełnione wdzięcznością. Niewątpliwie jednak, Franciszek uczy nas właśnie tego, abyśmy byli wdzięczni. Może należałoby tu wstawić sformułowanie: ponad miarę, ponad zwykłą ludzką miarę. Także, jak zostało nam to dzisiaj przypomniane, za siostrę naszą śmierć cielesną, której żaden człowiek żywy uniknąć nie może – wyśpiewuje św. Franciszek. I dalej kontynuuje: Błogosławieni Ci, którzy umierają w Twej Panie, najświętszej woli.

I ten ostatni jubileusz, który przeżywamy, Transitus, Pascha św. Franciszka, Przejście św. Franciszka, to odkrywanie, na nowo odkrywanie, celu, jakim jest Pan Bóg. To jest to uczenie się życia szczęśliwego tu, na ziemi, po to, by być szczęśliwym tam, u Ojca w niebie. A to szczęście odkrywamy ciągle na nowo z Chrystusem i w Chrystusie.

Dalej dokument, który podpisywaliśmy, mówi nam o tym, czym jest nasz charyzmat, z jakich elementów się składa. Przede wszystkim, ponieważ jesteśmy tu jako rodzina franciszkańska, to nie możemy zapominać, że naszą codziennością jest być braćmi i siostrami od pokuty.

Franciszek poślubił sposób widzenia spraw bożych po Bożemu. Tych wszystkich spraw, które przeżywał. On to poślubił, czyli uczynił to swoją Oblubienicą. Umiłował to wszystko i objął, przytulił, to wszystko, co Pan Bóg pozwalał mu przeżywać i wziął to w objęcia miłości. I to jest właśnie dla niego pokuta: umiłowanie tego, co się dzieje, co go spotyka, co sam Bóg mu daje.

Jakiś czas temu oglądaliśmy wspólnie jeden z filmów o świętym Franciszku i tam była taka scena, jak Franciszek każe się rozbierać pewnej grupie braci z rozmaitych narzędzi pokuty: jakieś kolczatki, jakieś opaski uciskowe, gorsety, włosienice, tzw. cilice. Kazał im to wszystko zebrać na stos, kazał i to wszystko wyrzucić. I mówi, że tym, co czyni pokutę, to jest nasze serce, to jest nasz duch, ale przede wszystkim to jest nasza miłość. Miłość czyni pokutę. Miłość chce się ofiarować. Miłość czyni pokutę.

Dalej jest to motyw, dla którego podejmujemy tę pokutę: to sam Chrystus. On w centrum naszego życia. On osią, wokół której kręci się, toczy się nasze życie. Powiedzielibyśmy tak ogólnie i takim językiem potocznym, jednak używając języka bardziej konkretnego, należałoby powiedzieć: który wpływa na każdą naszą decyzję, na każde nasze postępowanie i może warto, właśnie byłoby przy tej okazji, zrobić sobie taki krótki rachunek sumienia z tego, jak podejmowałem, jak podejmowałam decyzję w moim życiu? Czy ze względu na Chrystusa? Czy z Chrystusem i zapierając się siebie, biorą Jego krzyż, który jednocześnie staje się wtedy moim krzyżem, ofiarowanym mi przez Jezusa? Za Nim przecież prawdziwie postępuje jedynie ten który to właśnie czyni. W ten sposób wraz z Nim, idąc Jego drogą, czynimy swoje życie szczęśliwym i świętym.

Następnie umieściłem taki fragment, który mówi o tym i wyszczególnia to, co tutaj w tej kapsule zostało umieszczone i dlaczego właśnie to.

Przede wszystkim, na pierwszym miejscu, jest tu znak Taw. To jest bowiem taki zewnętrzny nasz znak przynależności do rodziny franciszkańskiej, nasze zewnętrzne świadectwo wyboru tej franciszkańskiej drogi życia. Jednak chcemy pamiętać i przekazywać dalej i to, że sam święty nasz Ojciec Franciszek widział ten znak jako pieczęć Boga żywego. Historia prowadzi nas do Soboru Laterańskiego IV, w którym Biedaczyna prawdopodobnie uczestniczył, lub przynajmniej poznał jego nauczanie, kiedy to papież Innocenty III, który przewodniczył obradom soborowym, powołując się na księgę proroka Ezechiela i list św. Pawła do Galatów, wypowiedział następujące słowa mówił: „Taw jest ostatnią literą alfabetu hebrajskiego, a jego kształt wyobraża krzyż. Taw jest znakiem, który nosi się na czole, jeśli pragnie się kierować w życiu nauką Krzyża, jeśli, jak mówi Apostoł, ukrzyżowało się swe ciało z jego namiętnościami i pożądliwościami, jeśli ze św. Pawłem chce się powiedzieć: „Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata (Ga 6,14)… Bądźcie więc rycerzami Taw i Krzyża… Dostąpią miłosierdzia ci, którzy będą nosić Taw na znak pokuty i życia odnowionego w Chrystusie”.

Franciszek wziął te słowa do siebie i z Taw uczynił swój znak: sam chciał się nim pieczętować, podpisywał nim swoje teksty, ale też chciał pieczętować nim innych, których widział jako drogich sercu Bożemu. My też widząc oczyma wiary, nadziei i miłości naszych następców, chcemy im ten znak, chociażby tylko w ten symboliczny sposób, przekazać.

W kapsule został umieszczony również kolejny symbol franciszkańskiej duchowości, jakim jest sznur franciszkański – cingulum – z trzema węzłami. Jest to przypomnienie, że treścią naszej franciszkańskiej codzienności jest życie, jak zamierzył to i ułożył w Regule sam św. Franciszek, życie w posłuszeństwie, w ubóstwie (czy też w I Zakonie: „bez własności”) i w czystości. O świętym posłuszeństwie, ubóstwie (życiu bez własności) i czystości mówią nasze Reguły: zarówno ta I Zakonu, jak i ta III Zakonu, a również i siostry klaryski też przecież mają to w swojej Regule umieszczone. Są to swego rodzaju drogowskazy naszej codzienności, abyśmy sami wiedzieli, jak żyć, ale też i poruszając się gdzieś w przestrzeniach naszego życia, zanurzeniu pośród różnych ludzi, głoszących różne – czasami odmienne od naszych – wartości, potrafili się do nich w naszym świadectwie odwołać.

Właśnie zarówno do posłuszeństwa: tego, na różne sposoby wyrażanego posłuszeństwa Kościołowi i Chrystusowi; do tego ubóstwa: życia z tym wszystkim, co Bóg nam daje, co posiadamy „u-Boga”, a jednocześnie oddawania Mu, zwracania Mu hojnym sercem tego wszystkiego, co otrzymaliśmy; do tej czystość serca, czyli tak naprawdę, jak mówił Franciszek, patrzenie na świat, na rzeczywistość oczyma Boga na świat, tak On patrzy na ten świat. Do tego właśnie chcemy się do tego przymierzać i to chcemy w ten symboliczny sposób ofiarować następnym pokoleniom.

Dalej, w kapsule czasu umieszczone zostały teksty naszych Reguł: Reguła I Zakonu i Reguła III Zakonu. To nie są tylko jakieś dokumenty prawne, jakieś zbiory przepisów, ale jest to nasz wybór, nasza droga, jest to nasze życie. Reguły mówią o tym wprost: „Reguła i życie braci mniejszych, braci i sióstr od pokuty polega na zachowaniu świętej Ewangelii Pana naszego Jezusa Chrystusa”. Reguła jest więc opisaniem naszego sposobu życia według Ewangelii. I myślę, że znajomość Reguły jest naszym obowiązkiem to obok tego winniśmy chętnie, przynajmniej raz na jakiś czas podejmować na nowo lekturę tych tekstów tak, abyśmy rozważając to co czytamy, przypominali sobie, co tak naprawdę ślubowaliśmy – i ślubujemy – zachowywać, w jaki sposób chcemy postępować, co jest rdzeniem naszego ducha i życia. Byśmy przypominali sobie, że Regułą to nie jest jakiś dokument, jeden z wielu dokumentów z katalogu dokumentów Kościoła i Zakonu, gdzieś tam hen, może jedynie w tle dla naszej codzienności, umieszczony gdzieś w jakichś książeczkach z zapisami o naszych kolejnych przyrzeczeniach, lecz byśmy pamiętali, pamięcią ewangeliczną, uobecniającą, że jest ona wskazówką, podręcznikiem, vademecum życia franciszkańskiego według świętej Ewangelii. Dla nas i dla naszych potomnych.

Kolejnym więc tekstem umieszczonym w kapsule czasu jest sama święta Ewangelia. Jeśli reguła nakłania nas do tego, byśmy żyli według Ewangelii, to chcemy również i ją przekazać następnym pokoleniom. Nie może jej zabraknąć. Bez niej nie ma życia franciszkańskiego. Umieściliśmy ją również w pewien rzeczywisty, ale i symboliczny sposób w postaci egzemplarza Ewangelii według św. Łukasza, wydanego we Francji (bodajże w 1982 roku) z przeznaczeniem dla polskiego środowiska Oazy i Domowego Kościoła.

Myślę, że właśnie ta Ewangelia, Dobra Nowina przekazana nam przez św. Łukasza, jest tak bardzo franciszkańska: jest w dużej mierze poświęcona człowieczeństwu Chrystusa. Franciszek umiłował to człowieczeństwo. Wierzył i wyznawał, że przez ciało Chrystus nas odkupił i zbawił. W przeciwieństwie do ówczesnych ruchów heretyckich widział w ciele dar i zadanie ofiarowane nam ze źródła Bożego Miłosierdzia. Przez ciało i w ciele Pan Bóg nas zbawia. Tacy, jacy jesteśmy, z tym wszystkim, kim jesteśmy w naszej cielesności. I nie ma tutaj żadnych miejsc na jakieś tabu.

To ciało możemy zawłaszczyć, ale możemy także w radosnej wolności oddać w służbę Panu Bogu. Tak jak On nas stworzył i powołał do świętości z tym wszystkim, kim jesteśmy. Oczywiście to, co jest w nas grzeszne, to trzeba nam okiełznać, trzeba nam poddać, chociażby pod władzę sakramentu pokuty i pojednania, ale tam, gdzie nasze życie jest według zamysłu Bożego, to również nasza cielesność jest święta. I to między innymi pokazuje nam Ewangelia według św. Łukasza. I chcemy o tym opowiedzieć tym, którzy przyjdą po nas.

Dalej chcemy przekazać następnym pokoleniom wizerunek krzyża San Damiano. To jest ten krzyż, przed którym Franciszek rozeznał swoje powołanie, które moglibyśmy zawrzeć w tym haśle, który Franciszek otrzymał jako zadanie: „Idź i odbuduj mój Kościół”. Naszym powołaniem jest odbudowywanie Kościoła. Patrząc dzisiaj na historię swego życia, na swoje osobiste powołanie, na swoje tu i teraz, chcemy włączać się w tę odbudowę Kościoła. Chcemy też innym przekazać to jako zadanie na przyszłość.

Kościół jest odbudowywany za każdym razem, kiedy się nawraca. Krzyż z San Damiano, który przekazujemy dalej tego nawrócenia ten krzyż wzywa, zaprasza i skłania. Zaczynając od siebie chcemy zaproponować tę drogę nawrócenia również i innym.

Do tego chcemy dołączyć również i Pieśń Słoneczną, ten hymn i zaproszenie do wdzięczności. Pieśń Słoneczna św. Franciszka z Asyżu dla nas dzisiaj, myślę, że dla każdej i każdego z nas jak tu jesteśmy jest bowiem na pierwszym miejscu takim wezwaniem do wdzięczności. Chcemy być wdzięczni i tę wdzięczność okazywać i wyśpiewywać. Jednak docierając do końca jej tekstu znajdujemy tam również – przypomnę – wezwanie do błogosławienia i do służby w radości. Jest więc ta Pieśń i jej tekst który umieściliśmy w kapsule czasu, przypomnieniem i wezwaniem zarówno do wdzięczności jak i do błogosławieństwa ze służbą, do tego byśmy służąc innym, służąc Kościołowi i Światu byli prawdziwie błogosławieństwem, byśmy tym błogosławieństwem w służbie czynili to wszystko co Bóg stworzył i nam ofiarował.

Znalazło się w kapsule czasu miejsce również na to, o co wielokrotnie prosiłem i o co się upominałem (jeszcze dzisiaj je dostarczono), czyli nasze fotografie. Zdjęcia naszych wspólnot, nas samych. Chcemy, aby ci, którzy po nas przyjdą, potrafili nam popatrzeć w oczy, żeby zobaczyli, że jest w nas, mimo tego, że na niektórych zdjęciach niewielu nas tam może stoi, ten żar serafickiej miłości. Niech nam popatrzą w oczy. Niech to będzie też i pewna próba nawiązania więzi, i świadectwo, iż my dzisiaj jesteśmy konkretnymi osobami a nie tylko jakimś zbiorowiskiem anonimowych imion i nazwisk. Każdy i każda z nas tworzyliśmy tę wspólnotę, że to my poświęciliśmy się tym konkretnym wspólnotom lokalnym.

I niech nam nawet zazdroszczą, taką świętą Bożą zazdrością. Inspirującą zazdrością. Niech to rozwijają, niech mają w nas pewien taki impuls, iskrę taką, myśl, że oni też mogą tworzyć coś pięknego. Niech to będzie też taki dokument i taka łączność, że tak to było. Niech to zobaczą w naszych oczach i naszych twarzach.

Dobrze wiecie i wiem, że pamiętacie o tym, że namawiam was, byście spisywali życiorysy waszych świętych, tych niekanonizowanych, ale świętych z waszych wspólnot, na których patrzyliście i od których uczyliście się franciszkańskiej świętości. Namawiam żeby to spisywać, żeby to wklejać w kroniki, żeby to przesyłać nam do Rady Regionu, żebyśmy sobie wzajemnie przekazywali pamięć o tych świętych, których mieliśmy pośród siebie, by w ten sposób również, ci którzy przyjdą po nas mogli kiedyś zobaczyć to tak: „Byli ludzie, którym zależało na tym, by pielęgnować ducha franciszkańskiego”. Niech to będzie również dla nich taką zachętą

Kolejne akapity podpisywanego przez nas dokumentu złożonego w kapsule czasu jest nasze przesłanie dla następnych pokoleń. Nasze życzenie i zadanie dla nich. Nasza usilna prośba.

Co chcemy im powiedzieć? Moglibyśmy tu dużo pisać i wieloma słowami określić nasze przesłanie. Co chcemy wam powiedzieć, nasi następcy? Układając ten tekst pozwoliłem sobie zamknąć to w czterech jakby hasłach.

Pierwsze hasło: Strzeżcie Pamięci! Nie pozwólcie, aby franciszkanizm stał się tylko martwym zabytkiem lub sentymentalną opowieścią. Niech wasza tożsamość będzie zawsze zakorzeniona w żywym przekazywaniu tajemnicy. To jest ta tajemnica życia Bożego, franciszkańskiego życia Bożego, życia po franciszkańsku. Strzeżcie, strzeżcie pamięci! Nie zapomnijcie o nas! – moglibyśmy to również tak powiedzieć.

Dalej: Żyjcie Ewangelią! Pamiętajcie, że nie ma takiej nauki, która byłaby lepsza od Ewangelii. Czytajcie ją sercem, jak to mówi reguła III Zakonu Franciszkańskiego i powołując się na dokumenty Kościoła: „przechodząc od słowa do życia i od życia do słowa”.

Trzecie: Bądźcie Heroldami Pokoju! To, jest to, do czego nakłania nas w czasie tego Jubileuszu papież Leon, dając nam do rozważania swoją modlitwę. Jest ona przede wszystkim jest skupiona na tej naszej troskliwości, zabiegach o pokój. Abyśmy byli ludźmi pokoju, heroldami pokoju. To, co sam św. Franciszek umieścił w swoim testamencie, żebyśmy zawsze używali tego pozdrowienia: „niech Pan obdarzy Cię pokojem!”.

I ostatnie przesłanie: Ufajcie Miłosierdziu! W każdym upadku szukajcie siły w sakramencie pokuty i pojednania, który Franciszek uważał za szczególny znak miłości Ojca.

I zakończenie dokumentu, pozwolę sobie je tu zacytować:

Kończymy to nasze świadectwo słowami św. Franciszka, które wypowiedział u progu wieczności: „Bracia, zacznijmy służyć Panu Bogu, ponieważ dotychczas prawie nic nie uczyniliśmy”. Niech te słowa będą waszym programem na każdy dzień.

Niech Pan was błogosławi i niech was strzeże. Niech wam okaże oblicze swoje i zmiłuje się nad wami. Niech zwróci ku wam twarz swoją i obdarzy was pokojem. Pan niech Was błogosławi!

Działo się to w Górkach Wielkich, w murach kościoła Braci Mniejszych (Franciszkanów), w parafii św. Jana Sarkandra, w jubileuszowym roku 800-lecia Transitus św. Franciszka z Asyżu. Pax et Bonum!

Górki Wielkie, Roku Pańskiego 2026, miesiąca maja, dnia 9.

Następują podpisy uczestników.

To jest takie nasze zwieńczenie tych jubileuszy i nasze świadectwo na przyszłość.

Wiemy dobrze, że za dwa lata nadejdzie jeszcze jeden, jubileusz kanonizacji św. Franciszka, ale tak naprawdę to ziemskie życie Franciszka zakończyło się wraz z tym Transitus.

Chcemy być Panu Bogu wdzięczni za świętego Franciszka, ale chcemy też być wdzięczni sobie nawzajem, bo każdy i każda z nas jesteśmy dla innych, dla braci, sióstr, którzy są koło nas, takim zaproszeniem do tego, byśmy wszyscy zanurzali się i byśmy pogłębiali nasz franciszkanizm, nasze franciszkańskie przylgnięcie do Boga, Ojca, Syna i Ducha Świętego.

Tak naprawdę bowiem, wypowiadając to słowo „franciszkanizm”, mam na myśli nasze właśnie życie wiary. Święty nasz Ojciec Franciszek pomaga nam jeszcze lepiej, jeszcze piękniej uwierzyć, ale też i lepiej, i piękniej wyrazić naszą wiarę.

To, o czym była dzisiaj mowa w słowie naszego Ministra Prowincjalnego, to świadectwo dla innych. Mówiły o tym również teksty liturgiczne: o świadectwie, apostolstwie, o pójściu by głosić Dobrą Nowinę. Nasz franciszkanizm to jedna z dróg wiary w Kościele i to pierwsza forma naszego apostolstwa, przekazywania wiary innym.

Jest taka opowieść ks. Mieczysława Malińskiego, mówiąca o pewnym klasztorze, gdzie nie było już życia, które zamieniło się w muzeum. Pewnego dnia do tego muzeum przyszedł młody chłopak i zobaczył tę jakby zamrożoną w czasie historię. Zobaczył i zachwycił się tym i rozpoczął sam żyć według tego co zobaczył. I w ten sposób odrodziło się to życie.

My sami nie wiemy, co będzie w przyszłości, jak się ona ukształtuje. Nie wiemy, jaki świat będzie. Mamy nadzieję, że będzie zbawiony. Mamy nadzieję, że będzie piękny. Mamy nadzieję, że będzie chrześcijański, katolicki, franciszkański. Ale to co czynimy dzisiaj, ta kapsuła czasu z jej zawartością, niech będzie też jakby nasionkiem, pewnym zasiewem na przyszłość. Dzięki temu, co tutaj dzisiaj składamy niech odradza się kiedyś duch i powołanie franciszkańskie.

W jakimś momencie, którego dzisiaj nie możemy przewidzieć, co do którego myślę, że powinniśmy mieć jednak poważne wątpliwości, że tak właśnie będzie, że jednak nigdy się tak nie stanie, by gdzieś ten duch się zgubił, ale chcemy to jednak mimo wszystko powierzyć Panu Bogu. To, co możemy zrobić dla przyszłości, chcemy zrobić. To mimo wszystko nasz obowiązek ale i nasze pragnienie: zadbać o przyszłość jak tylko możemy.

Niech na tę drogę budowania naszej własnej tożsamości, jak i również budowania tożsamości naszych następców, niech nam Pan Bóg błogosławi. Amen.